poniedziałek, 4 stycznia 2016

Rozdział I

W domu Mateusza, 21 grudnia
-Zrobić Ci coś do picia? Kawa, Herbata?
-Zrób kawę.
-Jaka?
-Latte macchiato .
-Przyniosę coś do jedzenia.
-Nie trzeba.
-Trzeba, mam pełno ciasta i ciastek.
-Nie do kawy.
-A właśnie, że do kawy.
-A właśnie, że nie.
-Tak, do kawy.
-Nie, nie do kawy.
-Tak.
-Nie.
Mateusz i Miriam popatrzyli na siebie i zaczęli się śmiać. Mateusz jednak przyniósł ciastka.
-Mateusz?
-Tak?
-Dlaczego nie lecisz do Holandii?
-Ciocia się rozchorowała. I nie jadę.
-Aha.

A w domu Nowaków...
-Michał, podaj mi telefon.
-Ok.
Michał podał Witkowi telefon. Witek wchodzi na Facebooka...
-Magda! Zobacz!
-Na co?
Wito podał jej telefon i pokazał Magdzi zdjęcie Miri ze swoim chłopakiem.

Witek dzwoni do Miriam.
-Halo, Miriam?
-Tak, co się stało?
-Gdzie jesteś?
-U chłopaka...
-Aha, ok.
Wito odłożył narzędzie do komunikacji i wstał.

A co się dzieje w domu Mateusza...
-Dobra kawa;
-Myślałem, że wolisz mrożoną.
-Bo wolę, ale chyba nikt nie zabronił mi mówić, że ta jest dobra?
-No nie.
Miriam podchodzi do Matiego i szepcze mu do ucha:
-Przyjdź do mnie, do domu. Jutro popołudniu.  Założę się, że chłopaki bardzo chcieliby cię poznać.
Mateusz uśmiechnął się i obiecał, że przyjdzie.
Magda wstała i zapytała się:
-Która godzina?
-W pół do ósmej.
-Siedzimy tu już od półtora godziny?!
-Czas szybko leci.
-Muszę już lecieć. Spotkamy się jutro po południu;)
-Ok.
Miriam więc, półtorej godziny spędziła u chłopaka. Wyszła i idzie przez miasto do domu. Dochodzi do domu i otwiera drzwi.
-Magda, Witek
-Przyszłaś już?
-Tak
Miri zdejmuje kurtkę i buty, a następnie przychodzi do pokoju.
-Mam nadzieję, że nic wam się nie stanie, jeśli jutro po południu przyjdzie tu Mateusz?
-Ten chłopak?
-Tak.
-Wręcz przeciwnie, chciałbym go poznać.
-To super.
-Po południu, znaczy?
-Koło 16:00
-Dobrze.
Miriam wchodzi do  kuchni, i robi kolacje.
-Chłopaki?
-Tak
-Co chcecie na kolację?
-Zrobisz zapiekanki?
-Nie ma sera.
-Zaleć do sklepu.
-Nie, zrobię kanapki.
Miriam wzięła się do robienia kanapek. Gdy były już zrobione położyła je na stole.
                                            ***

Południe, 22 grudnia...

-Witek
-Tak
-Nudzisz się?
-Nie
-To co robisz?
-Czekam na chłopaka
-Porozmawiajmy po francusku
-Wolę rozmawiać po polsku
Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Mateusz przyszedł!
Miriam podeszła do drzwi, żeby mu otworzyć.
-Cześć!
Witek w tym czasie szeptał Michałowi do ucha.
-Michał, zajmij się nim, ja zabiorę Miriam na piętro.
Mateusz witał się z Miriam. Witek zrobił jej znak porozumiewawczy który oznaczał ''chodź tu".
Witek zaprowadził ją do pokoju na górze, żeby ''porozmawiali na poważnie, tylko we dwoje''
-O co Ci chodzi? Idę do Mateusza.
Witek zatrzymał ją i posadził na krześle.
-Mateusz jest z Michałem.
-Czemu? O co chodzi?!
-Właśnie o niego. Ty nie możesz mieć chłopaka.
-A kto mi zabroni?
-Od jak dawna go znasz?
-Od pół roku.
-To dlaczego powiedziałaś mi o tym wczoraj? Masz być podporządkowana temu, co ja mówię i nic tego nie zmieni. Żaden ''chłopak". Zrozum, że w planie na twoje życie nie ma chłopaka
-A czyj to plan! Mój? Sama będę układać plan na moje życie, nie potrzebuje do tego brata! Nikt mi nie zabronił mieć chłopaka
-A właśnie, że zabronił.
-Kto?
-Ja
-Ty!? Co jest złego w posiadaniu chłopaka? Sam miałeś dziewczynę, która teraz jest twoją żoną.
-Miałem, ale ty nie możesz mieć.
-Mam twój plan gdzieś.
-Kim chcesz zostać? No kim? Słuchaj mnie, bo będziesz żałować.
-Nie będę żałować. Chcę być szczęśliwa i wolna, a nie podległa twojemu planowi.
-Mylisz się. Nie. Masz słuchać planu!
Miriam wyszła z pokoju. Weszła do pokoju w którym był Michał i Mateusz.
-Mateusz, wyjdź natychmiast-zawołała
Mateusz wyszedł z domu, nic nie mówiąc. Miriam wyszła, weszła do swojego pokoju i zaczęła płakać. Po chwili wyjęła z szafy torbę i zaczęła się pakować. Wzięła wszystko co ważne, a następnie wyszła do chłopaków i z płaczem powiedziała:
-Jadę
Bracia, trochę zaskoczeni, nie mówili nic. Miriam wyszła z domu i wsiadła do auta. Zaczęła się zastanawiać:
-Gdzie ja jadę? Po co? Dlaczego? Nieważne. Jadę.
Miriam włączyła silnik i pojechała. Sama jeszcze nie wiedziała gdzie.
_________________________________________
 Rozdział I...Podobał się?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz